poniedziałek, 11 listopada 2013

C.D.N.

Dobra. Nie chciało mi się. Nie chciało mi się nic pisać. Nie chciało mi się ostatnio nawet myśleć. Nie chciało mi się ostatnio nawet pomyśleć o tym, że nic nie myślę, i jak bardzo cofam się stojąc w miejscu. Ale coś trzeba robić. Jedni wykładają filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim, inni chemię w Tesco. Jeszcze inni wożą się dumnie po trójmieście Fordem Transitem należącym do firmy TA-KO sprzedającej sprzęt AGD/RTV, posiadającej sklep na ulicy Kartuskiej 20 w Gdyni. I wcale nie robię im reklamy. To po prostu dobry sklep. :). Yyy... I co to ja... Aha. Nie chciało mi się. No ale misie to są w zoo (zazwyczaj) no i trzeba coś robić. Np oświecać ludziów. Np naukowymi ciekawostkami. No i nadal będę je tu umieszczał. Ale postanowiłem utworzyć kolejny blog. Tym razem już monotematyczny. Konkretnie na temat tego czym wszyscy się zachwycają a nie mają pojęcia jak to działa. Otóż:

Wszechświat jest widowiskowo niezwykły, a występujące w nim zjawiska często przeczą naszym intuicyjnym wyobrażeniom. W tym kłócącym się z naszymi przeczuciami Wszechświecie obserwacje i rozumowanie są najlepszym sposobem badania tego co nieznane. Istotę obydwu tych spostrzeżeń można sobie bardzo dobrze uzmysłowić na przykładzie teorii względności Alberta Einsteina, która jest jednym z najwspanialszych wytworów... ble, ble ble.

Generalnie... sami zobaczcie:

E=mc²


piątek, 23 sierpnia 2013

Łysy się spasł. A może tylko sukienka go pogrubia?

Dlaczego wschodzący Księżyc jest taki duży?

Odpowiedź: Nie jest. 

Księżyc faktycznie wydaje się większy, kiedy znajduje się nisko nad horyzontem (z resztą tak samo jest w przypadku Słońca). To jednak tylko złudzenie optyczne.

Pan "W": Przecie kurna widziałem wczoraj Łysego i na pewno był większy niż gdy jest wysoko na niebie!

Pan "S": Przytrzymaj małą monetę w odległości wyciągniętego ramienia. Porównaj wielkość WSCHODZĄCEGO Księżyca z wielkością monety. Powtórz to samo gdy Księżyc znajduje się WYSOKO NA NIEBIE. Zobaczysz że jego wielkość jest dokładnie taka sama. 


Tak samo jest w przypadku Słońca, gwiazdozbiorów (Wolarz tuż nad horyzontem wydaje się ogromny). Jest to tylko złudzenie optyczne. Gdy Łysy jest nisko nad horyzontem gdzie widzisz przy okazji jednocześnie drzewa, budynki, masz porównanie i wydaje Ci się, że teraz Łysy ma większą łepetynę. W takim wypadku gdyby oglądać wschodzący Księżyc na otwartym morzu wydaje się on tak samo mały jak Księżyc wysoko na niebie.

Mało tego! Twierdzicie, Księżyc nisko nad horyzontem jest większy? W rzeczywistości jest nawet mniejszy. To już dla hardcore'owców: Pomyśl dlaczego tak jest. Otóż wschodzący Księżyc jest oddalony o 1 stopień geocentryczny więcej. Także ten...

Często pojawia się też pytanie dlaczego Księżyc kiedy jest nisko nad horyzontem ma cieplejsze barwy. Jest prawie żółty. (niektórzy twierdzą, że widzieli nawet pomarańczowy. yhy).

Otóż Łysy nisko nad horyzontem jest bardziej pomarańczowy z tego samego powodu dla którego Słońce znajdujące się nisko nad horyzontem jest bardziej czerwone.


Czy Księżyc na pewno ZAWSZE ma taką samą wielkość?

niedziela, 9 czerwca 2013

Taka... Inwencja artystyczna w ścisłej nauce.

We współczesnej kosmologii
Tylko wzorów nie zapomnij
Hubble już coś wyśpiewał,
Einsteina pot zalewał
I Shapley z Curtisem
Błyskali pomysłem
V to H razy r, u nas to każdy wie,
Einstein też to wiedział,
Hubble mu podpowiedział,
A stała kosmologiczna
Była zbyt statyczna
Wszechświat nie jest już statyczny,
Ale bardzo dynamiczny,
Ciągle się rozszerza
I Friedmann powiedział,
Że zwalnia ekspansja,
Ale to nieprawda

Shapley, Curtis, trudna rada,
Galaktyka się nie nada,
By całym Wszechświatem była,
Shapley’a pomyła,
Curtis był sceptyczny
Do gromad kulistych.
Żaden geniusz nie przewidział,
Aby Schmidt kwazary widział
Odkrywca jest pierwszy,
Pomysł nie zbyteczny
Bacznie obserwować,
Myślą operować
Przez Penziasa i Wilsona,
Znów podniosła się zasłona
Do zbadania gotowe
Promieniowanie reliktowe,
Wielki Wybuch poczciwy
Okazał się prawdziwy
Dopplerowskie przesunięcia
W astronomii do przyjęcia,
Odległości galaktyk
Z ich szybkości oddalania,
Lecz w Grupie Lokalnej
Są i szybkości zbliżania
Różne widmo ma zakresy,
Różne prążki i wykresy,
Analizował Giacconi,
Niewielu go dogoni,
W zakresie Roentgena
Ciemność się zaciera
Struny i inne wymiary
To Briana Greene’a czary,
Były też gotowe
Inflacja i supernowe
By znów coś odwrócić,
Wyjaśnić, zarzucić
No i stało się, słuchajcie,
Było głośno o tym właśnie,
Gdy kilka lat temu
Zdziwiło się wielu,
Przyśpiesza ekspansja,
Taka nowa racja 

A gdy nasi coś odkryli,
Myśmy się przyzwyczaili:
Pękają walizki,
Danych płyną listki,
Błyski gamma znają,
Wciąż coś odkrywają

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Co łączy Łysego, jabłko i kulę armatnią?

Dlaczego Księżyc nie spada na Ziemię?

Pytanie wcale nie jest głupie. No bo skoro jabłko z drzewa spada na Ziemię to jakby wyobrazić sobie cholernie wysokie drzewo, tak wysokie, że mógłby na nim wisieć Księżyc to dlaczego i on miałby nie spadać na Ziemię?

Pewien mądrala (jak KTOŚ zauważył) o pięknych włosach (Ty też masz piękne, ale nie mówię tu o TOBIE) wyobraził sobie kulę armatnią wystrzeloną z działa. Ty też sobie to wyobraź. Kula wystrzelona z działa przebywa pewną odległość zanim spadnie na ziemię. A teraz wyobraź sobie, że wystrzelono kulę z jeszcze większą prędkością. Co się dzieje? Kula spada dalej. A co by się stało gdyby kulę wystrzelić z taką prędkością, że leciałaby tak daleko, iż okrążyłaby Ziemię? Gdzie by upadła? Otóż nie upadłaby wcale. Taka kula leciałaby z taką dużą prędkością, że krzywizna Ziemi przestałaby mieć znaczenie. Spójrz na ten obrazek:
 Równie szybko jak kula spada, powierzchnia Ziemi obniża się pod nią a więc kula nigdy nie spada na Ziemię. Aby uzyskać taki efekt trzeba by nadać takiej kuli
 co najmniej 7,81 km/s. To tak zwana 
I prędkość kosmiczna Ziemi czyli minimalna prędkość jaką trzeba nadać ciału aby zaczęło ono okrążać Ziemię. Newton zdał sobie sprawę, że Księżyc tak samo jak jego wymyślona armatnia kula nieustannie spada na Ziemię, ale nigdy do niej nie dociera. Z uwagi na odległość Łysemu wystarczy prędkość ok. 1 km/s aby okrążać Ziemię i nigdy na nią nie spaść (ale ciągle spadać).

Pan "W"(jak Wątpliwość) : No dobra, ale skoro Księżyc porusza się z taką prędkością to dlaczego nie odlatuje?


 I właśnie na tym polegał geniusz Newtona. Z takiej właśnie wątpliwości wydedukował prawo grawitacji. Zdał sobie sprawę, że siła która przyciąga spadające jabłko do Ziemi jest tą samą siłą, która utrzymuje Łysego na orbicie. Kiedy podczas rzutu młotem, miotacze wykonują obroty, to napięcie sznurka jest tym, co nie pozwala wirującemu młotowi odlecieć od miotacza. Bez tej siły naciągu młot odleciałby tak jak to się dzieje gdy jest wypuszczony z ręki. Tak samo jest z Księżycem. Mimo, że okrąża on Ziemie z ogromną prędkością, nie odlatuje z niej w kosmos bo jest trzymany niewidzialnym sznurem grawitacji. Ale też na nią za sprawą tej samej grawitacji nie spada bo porusza się na tyle szybko, że powierzchnia Ziemi obniża się pod nim w takim samym tempie jak Księżyc na nią spada. 

Grawitacja jest nawykiem, którego trudno się pozbyć.        ~Terry Prachet.

Klikając w link poniżej można sprawdzić zmieniając prędkość ciała jak zmienia się jego orbita:

Poza I prędkością kosmiczną można wyróżnić też inne (dla Ziemi) :
  • II prędkość kosmiczna (11,2 km/s) - jest to prędkość jaką należy nadać ciału aby opuściło ono orbitę Ziemi.
  • III prędkość kosmiczna (16,7 km/s) - prędkość jaką należy nadać ciału aby opuściło ono Układ Słoneczny.
  •  IV prędkość kosmiczna (130 km/s) - prędkość potrzebna do opuszczenia naszej galaktyki jaką jest Droga Mleczna.  

Czy Łysy zawsze był i zawsze będzie oddalony od Ziemi o taką samą odległość? 
Odpowiedź znajdziesz... gdzieś tam.



wtorek, 28 maja 2013

Był sobie Łysy.

Żeby się już nie wymądrzać może dla rozluźnienia zwieraczy opowiem tym razem bajkę. O pewnym łysym chłopcu o imieniu Domiii... Domisław. Albo nie. Chłopiec nazywa się Marcin. Marcin? To głupie imię. Marek. O! Zakochał się on w pewnej dziewczynie o wdzięcznym imieniu Róża. No i tak się zakochał że zaprosił ją na sylwestra. Wiadomo. Sylwester - człowiek pije, nie myśli, różne głupie rzeczy robi. Co zrobił Łysy Marek? Pasożyta, którego Róża w bólach później wydaliła. Po kilku miesiącach Marek i Róża przywiązali się do swojego pasożyta. Nadali mu imię Antoni, ubierali go i pozwalali się bawić z innymi pasożytami. Zauważyli jednak, że Antoni ma wewnętrzne narządy płciowe więc przechrzcili go... ją właściwie na Julię. Takie banalne i powszechne imię. No i... i dupa. (A właściwie Dupka) bo dalej już nic nie mogę wymyślić. Miała być bajka o Łysym.
To może od nowa. Inną bajkę o Łysym opowiem. Tym razem bez imion. Po prostu był sobie Łysy...

To może na początek kilka krótkich informacji o naszym głównym bohaterze.
Średnia odległość z Ziemi do Łysego wynosi 384 402 km. Średnia. Bo jego odległość od nas zmienia się od 362 000 km (tzw perygeum) do 407 000 km (apogeum). Prawo Keplera. Pamiętacie?

Łysy krąży wokół naszej Ziemi z prędkością 3600 km/h. Obiegnięcie nas zajmuje Łysemu 27 dni 7 godzin i 43,1 minuty.

Jak wielki jest Łysy? Jego średnica to 3476 km co stanowi ok. 27% średnicy Ziemi. Powierzchnia Łysego to 7,5% powierzchni Ziemi a objętość tylko 2% objętości Ziemi.

Ile waży Łysy? Jego masa (nie waga. MASA) to 1/81 masy Ziemi. A więc siła ciążenia na Łysym wynosi tylko 1/6 siły jaką mamy na Ziemi. Oznacza to, że na Łysym ważyłbyś tylko 1/6 tego co na Ziemi. Tak jest! Dieta cud!

To taka bardzo powierzchowna charakterystyka Łysego. Bajkę o Łysym będę kontynuował w następnych postach.  Taka... telenowela. Że też Rysiek nie jest łysy. Albo Hanka.

Aha! Zapomniałem nadmienić że "Łysy" to w żargonie astronomów po prostu Księżyc. Ależ Ci naukowcy są dowcipni. Hehehe... heh. Słabe.

wtorek, 21 maja 2013

Alien vs Homo (Sapiens)

Dostałem maila! Z pytaniem! Ha! Do eksperta rzecz jasna! No pytajcie mnie! Wszystko wam powiem! Na każde pytanie postaram się fachowo odpowiedzieć. Ta...  Poza tym które właśnie dostałem.

"Czy jesteśmy sami we wszechświecie?"
                  ~maćko

No dobra. Challenge accepted! Choć nie ukrywam, że spodziewałem się bardziej ambitnego pytania. Np: Kto posadził brzozę w pobliżu lotniska w Smoleńsku i dlaczego dziadek Tuska. Rozkaz wermachtu? Aha! Ukryta opcja niemiecka! Powołajmy komisję! Myślałem całe... 3 godziny nad tym jakiej odpowiedzi udzielić (ja już o kosmitach mówię). I uznałem, że podam Ci tani maćko (czy tam drogi) liczby a Ty je sobie sam zweryfikujesz i wyciągniesz własne wnioski.


  • 300 miliardów gwiazd, które znajdują się w naszej galaktyce zwanej Drogą Mleczną (z ang. Milky Way-znajome?) pomnóżmy przez tyle samo galaktyk które znajdują się w granicach obserwowanego przez nasz wszechświata.
  • Powiedzmy, że chociaż połowa z tych wszystkich gwiazd posiada układy planetarne. Czyli dzielimy otrzymaną z mnożenia liczbę przez 2.
  • Tę liczbę znów pomnóżmy przez 4 zakładając, że średnio tyle właśnie planet posiadają te układy planetarne.
  • Otrzymaną liczbę podzielmy przez 100 zakładając, że co setna planeta jest skalista tak jak Ziemia.
  • Następnie całość podzielmy jeszcze raz przez 100 zakładając, że co setna taka skalista planeta znajduje się wewnątrz tzw. ekosfery czyli nie za blisko gwiazdy (żeby nie było za gorąco) i nie za daleko (żeby nie było za zimno). Głównie chodzi o to żeby na takiej planecie znajdowała się woda w stanie ciekłym. To sprzyja rozwojowi życia.

Nie licz tego co do cyferki po przecinku. W przybliżeniu ta liczba wynosić będzie... kilkadziesiąt miliardów miliardów ("kilkadziesiąt" i 18 zer). Czyli według naszych szacunków we wszechświecie znajduje się kilkadziesiąt miliardów miliardów planet na których istnieją warunki sprzyjające powstawaniu życia. Nawet jeżeli będziemy dalej zawężać kryteria to i tak liczba takich planet będzie bardzo duża. Trzeba być cholernym ignorantem i zadufanym w sobie gatunkiem (takim właśnie jest człowiek z resztą) żeby myśleć że ludzie są jedynymi myślącymi istotami w całym wszechświecie. W historii ludzkości już nie raz człowiek próbował postawić siebie w centrum wszechświata. Za każdym razem kończyło się to niespodzianką. To też powinno nas czegoś nauczyć. Jednak myślę, że liczby i tak mówią same za siebie. Nasza planeta to z pewnością kosmiczna wygrana, ale z taką samą pewnością nie jedyna w całym wszechświecie. Tą wygraną ktoś na pewno się jeszcze podzielił.

niedziela, 19 maja 2013

Niebo nade mną

Dlaczego niebo jest niebieskie?

A dlaczego psy liżą się po jajkach? Bo potrafią. No i niebo jest niebieskie bo... potrafi(?).
Okej. Myślałem, że coś z tego wyjdzie. Że to pytanie pomocnicze mi w czymś pomoże. (nie czytajcie tego. Tylko głośno myślę). To głupie, że tą informację w nawiasie podałem na końcu. Bo wtedy i tak czytacie. Także ten...

Pytanie (to pierwsze) wcale nie jest banalne bo przecież otacza nas przezroczyste powietrze. Aby znaleźć odpowiedź należy sobie wyjaśnić kilka podstawowych spraw.

Isaac Newton - masło maśla... tzn Genialny mądrala żyjący w XVII w. Odkrył m.in. prawo powszechnego ciążenia, rozwinął wspaniały aparat matematyczny, bez którego nauka nie osiągnęła by tego co dziś wiemy.
Pryzmat
Newton umieścił trójkątny klin tzw pryzmat na drodze promienia światła pochodzącego ze słońca. Promień przechodzi przez pryzmat i pada na ścianę. Newton jednak nie widzi na ścianie takiego samego, jednolitego białego światła jakie padło na pryzmat. Widzi jak światło białe (słoneczne) rozkłada się na kolory tęczy: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy. Mamy informację nr 1.

Informacja nr 1:
Newton odkrył, że światło białe składa się ze wszystkich kolorów tęczy. Od niebieskiego (najmniejsza długość fali) do czerwonego (największa długość fali).




A teraz informacja nr 2:
Światło jest falą (też) podobną do fal rozchodzących się po stawie kiedy wrzucisz do niego kamień. Nie widzimy bezpośrednio "falowania" światła bo wielkość jego fali czyli długość, jest  za mała aby ją zobaczyć. 


Wracając do naszego błękitnego nieba. Tak się składa, że cząstki tlenu i azotu czyli głównych składników Ziemskiego powietrza, mają taką wielkość,
 że odbijają (fachowo: rozpraszają) światło niebieskie lepiej niż czerwone. W konsekwencji kiedy światło słoneczne przechodzi przez powietrze, niebieskie światło, które wchodzi w skład słonecznego światła, jest silniej rozpraszane i na niebie powstaje wtedy niebieskie tło.

Miarą czystości atmosfery na Ziemi może być jej kolor. Im bardziej błękitne jest niebo tym czystsze powietrze. Im jaśniejsze tym więcej w nim zanieczyszczeń. Mowa oczywiście o bezchmurnym niebie.


Na Marsie (mówię o planecie, nie batonie) niebo może mieć kolor różowy lub żółty bo kolor nieba zależy od wielkości cząstek unoszących się w atmosferze. W przypadku Marsa te cząstki to pył z szalejących na nim burz piaskowych. Różowe niebo na Marsie. Hmm... To mógłby być raj dla fanek hello kitty. A podobno to my faceci jesteśmy z Marsa. Choć facet w ruszoffej koszuli to podobno jednak ciągle facet. 
Marsjańskie niebo


Jak myślisz? Dlaczego wysoko nad Ziemią, gdzie latały wahadłowce czy unoszą się sztuczne satelity w tym Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, niebo jest czarne jak atrament a nie niebieskie. Nawet gdy świeci Słońce?